From: "RTyndorf" <rtyndorf@cogeco.ca>
To: "Ron Riesenbach" <ronr@sympatico.ca>
Subject: Markowa
Date: Tue, 23 Mar 2004 20:34:25 -0500
X-Mailer: Microsoft Outlook Express 6.00.2800.1158

Dear Mr. Riesenbach:

Here is another article about Markowa, this time from the prestigious Warsaw
daily Rzeczpospolita of March 24, 2004.

http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040324/publicystyka/publicystyka_a_1.html

60. lat temu w Markowej pod Lancutem Niemcy wymordowali osmioro Zyd�w i
polska rodzine, kt�ra ich ukrywala. Na szczescie nie wiedzieli, ze we wsi
wielu Polak�w ukrywa zydowskich sasiad�w.
Kto ratuje jedno zycie

 Czlonkowie rodziny Ulm�w poprawiaja nagrobny napis

Fot. Krzysztof Lokaj

Abraham Segal dziwi sie, ze Polacy tak szybko zapomnieli, a wrecz wstydza
sie przypominac o bohaterstwie polskich ofiar holokaustu. - To Markowa
powinna stac sie symbolem zachowan Polak�w wobec Zyd�w. Ja jestem zywym
przykladem, ze tragedia w Jedwabnem stanowila margines zachowan Polak�w w
czasie okupacji - m�wi.



Archiwalne zdjecie J�zefa i Wiktorii Ulm�w zamordowanych przez hitlerowc�w
za przechowywanie Zyd�w podczas okupacji

Abraham Izaak Segal ma 74 lata. Mieszka w Izraelu. Wojne przezyl w Markowej
k. Lancuta dzieki Janowi i Janinie Cwynarom, kt�rzy przyjeli go jak wlasne
dziecko. - Jako Romek Koliszewski paslem krowy, spalem w stodole, ale jadlem
ze wszystkimi przy stole. Zeby mnie nie rozpoznano, Janina uczyla mnie
modlic sie po polsku, kazala czytac Mickiewicza i Slowackiego, przynosila mi
do nauki zeszyty polskich dzieci - opowiada.

Zlozyc hold

Segal przyjechal z Hajfy z zona, by zlozyc hold Wiktorii i J�zefowi Ulmom i
ich siedmiorgu dzieciom, kt�rych Niemcy i granatowa policja zamordowali w
Markowej 24 marca 1944 roku, razem z osmiorgiem Zyd�w, kt�rych ukrywali. -
Oddajac czesc Ulmom, oddaje czesc mojej przybranej matce Janinie i wielu
innym, czesto bezimiennym Polakom, kt�rzy ratowali zycie takim malym
Abrahamkom jak ja - m�wi. Chce doczekac chwili, gdy Janina Cwynar dolaczy do
grona "sprawiedliwych wsr�d narod�w swiata". Szesc lat temu zlozyl
swiadectwo prawdy w Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie i czeka.

Byl straszny krzyk

Na jednym z zachowanych zdjec J�zef Ulma, przystojny mezczyzna w garniturze,
pod krawatem i w kapeluszu, trzyma na kolanach dwanascie lat mlodsza zone
Wiktorie. Wok�l nich gromadka dzieci, kt�rych doczekali sie w sumie
szescioro. Wiosna 1944 roku Wiktoria byla w kolejnej ciazy.

W najblizsza srode, w 60. rocznice zamordowania rodziny Ulm�w oraz osmiu
Zyd�w, kt�rych ukrywali, w Markowej odsloniety zostanie pomnik poswiecony
ofiarom z napisem: "Niech ich ofiara bedzie wezwaniem do szacunku i
okazywania milosci kazdemu czlowiekowi. Byli synami i c�rkami tej ziemi.
Pozostana w naszym sercu". W uroczystosciach wezma udzial przedstawiciele
episkopatu z arcybiskupem J�zefem Michalikiem, wladz Izraela, Instytutu
Pamieci Narodowej, Rady Ochrony Pamieci Walk i Meczenstwa oraz Polacy i
Zydzi, kt�rzy wsp�lnie beda modlic sie za zmarlych. W zeszlym roku rozpoczal
sie proces beatyfikacyjny Wiktorii i J�zefa Ulm�w oraz ich dzieci. Sprawa
interesuje sie ojciec swiety Jan Pawel II.


23 marca urzedujacy w Lancucie Niemcy kazali stawic sie w nocy przed
budynkiem zandarmerii czterem furmanom z okolicznych miejscowosci. Switem
furmanki z czterema zandarmami i czterema funkcjonariuszami policji
granatowej dotarly do polozonego na skraju wsi domu Ulm�w. Jako pierwsi
podczas snu zgineli dwaj bracia Szallowie oraz Golda Goldman. Nastepnie
Niemcy na przemian rozstrzeliwali czlonk�w rodziny Szall�w i Goldman�w, w
tym Genie z malym dzieckiem. Ostatni zginal stary,
ponadsiedemdziesiecioletni Szalla. Gdy juz zabili wszystkich Zyd�w, przed
dom wyprowadzili gospodarzy - Wiktorie i J�zefa. Furmanom kazali sie
przygladac "jaka kara spotka Polak�w, kt�rzy ukrywaja Zyd�w".

"W czasie rozstrzeliwania byl straszny krzyk. Dzieci wolaly rodzic�w, a
rodzice juz nie zyli. To byl straszny widok" - zeznawal po wojnie woznica z
Kraczkowej Edward Nawojski. Zandarmi zastanawiali sie, co zrobic z sz�stka
dzieci Ulm�w. Wtedy pochodzacy z Koblowa w Czeskich Sudetach zandarm J�zef
Kokott zaczal strzelac do nich na oczach przerazonych furman�w. Zamordowal
wszystkie.


Abraham Izaak Segal przezyl dzieki Janowi i Janinie Cwynarom, kt�rzy
przyjeli go jak wlasne dziecko
Fot. Krzysztof Lokaj


Polak�w i Zyd�w pochowano w dw�ch odrebnych dolach. Oprawcy zrabowali
kosztownosci i na miejscu zbrodni urzadzili libacje.

Zachowali ludzki odruch

Pochodzacy z Markowej Franciszek Szpytma jest spokrewniony z rodzina Ulm�w.
Doktorant Uniwersytetu Jagiellonskiego i pracownik Instytutu Pamieci
Narodowej w Krakowie od kilku lat zbiera swiadectwa prawdy o rodzinie i
innych Polakach, kt�rzy w Markowej ukrywali Zyd�w. - Uratowano zycie co
najmniej siedemnastu Zydom. Siedmiu z nich do dzis zyje w Izraelu, USA i
Kanadzie - wylicza.

W domu Kielar�w przez kilka miesiecy ukrywano dwie kilkuletnie c�rki
Reisenbach�w. - Ich matka, Hejda przyszla do nas w nocy z blaganiem, by
przechowac dziewczynki, choc przez pare dni. Ukrylismy je na strychu za
pakami ze zbozem i tak siedzialy kilka miesiecy - opowiada 82-letnia
Stanislawa Kielar. P�zniej zabrala je matka i dopiero po wojnie okazalo sie,
ze do konca wojny cala piecioosobowa rodzina Reisenbach�w przezyla kilka
dom�w dalej, u Julii i J�zefa Bar�w. Troje z nich zyje w Kanadzie.

Siedmioro Zyd�w o nazwisku Weltz przezylo wojne w stodole Doroty i Antoniego
Szylar�w. Troje z nich zyje w USA. U Jana i Weroniki Przybylak�w schronil
sie Jakub Einhorn, a u Michala Bara na markowskim Kazimierzu przezyla
trzyosobowa rodzina Lorbenfeld�w, kt�rzy po wojnie wyjechali do Stan�w
Zjednoczonych.

- Wszyscy doskonale wiedzieli, ze ukrywanie Zyd�w karane jest smiercia.
Szczeg�lnie, gdy rozstrzelano rodzine Ulm�w. Mimo to zachowali ludzki
odruch, milosc do drugiego czlowieka - m�wi Franciszek Szpytma.

Na cmentarzu w Markowej czlonkowie rodziny Ulm�w poprawiaja nagrobny napis.
Zlote, zatarte litery: "Kto ratuje jedno zycie, jakby caly swiat ratowal".

J�zef Matusz